Test akumulatora Kozak KO740

Do pierwszego testu postanowiłem użyć akumulatora który jeździ ze mną już 1,5 roku w samochodzie Citroen C5. Akumulator o pojemności 74Ah oraz prądzie rozruchowym 720A. Wybrałem tego producenta bo cieszy się on sporym zainteresowaniem i dobrym stosunkiem jakości do ceny. Posiada również dostęp do korków, a więc można bez problemu zmierzyć również gęstość elektrolitu.

1,5 letni akumulator Kozak

Powiązane wpisy

Akumulator przed testem był ładowany jakieś pół roku temu, więc w pierwszej kolejności dokonałem pomiaru testerem Autool BT-360. Jak widać poniżej napięcie spoczynkowe jest w normie, stan naładowania to 93% natomiast stopień zużycia po tym okresie to 75%.

Pomiar parametrów po wprowadzeniu prądu rozruchowego 720A w/g normy EN.

Akumulator posiada „Magiczne oko” – przynajmniej tak to nazwał producent. To nic innego jak namiastka aerometru – „bada” gęstość elektrolitu. Poniżej znajduje się odpowiednio wyważona zielona kulka – jeżeli gęstość jest odpowiednia unosi się ku górze, jeżeli zbyt niska kulka opada na dół i „chowa” się. Tak to wygląda z bliska:

„Magiczne oko” – wbudowany aerometr pozwalający zgrubnie ocenić poziom naładowania.

Kolejnym pomiarem jest pomiar gęstości elektrolitu na wszystkich celach. W tym przypadku gęstość wynosiła 1,25-1,27. Elektrolit czysty, bez zanieczyszczeń z dobrą gęstością, ale aby przystąpić do pomiaru pojemności postanowiłem jeszcze doładować akumulator aby wyrównać gęstość na wszystkich celach.

Do tego celu wykorzystałem mój zasilacz DiY o który jeszcze dokładnie opiszę. Tak po krótce – zasilacz o wydajności prądowej 8A i napięciu maksymalnym 20V z wbudowanym miernikiem pojemności.

Niestety zasilacz nie posiada stabilizacji napięcia a jedynie stabilizację prądu, dlatego też napięcie rosło wraz ze spadkiem prądu. Ładowanie trwało 4 godziny, po 3 godzinach (kiedy prąd spadł do ok. 1,6A) obniżyłem napięcie do 13,5 V aby ustabilizować gazowanie elektrolitu. Poniżej przedstawiam wykres z tego procesu.

Wykres ładowania akumulatora

Po tym etapie za pomocą miernika pojemności i sztucznego obciążenia dokonałem rozładowania akumulatora w celu zmierzenia pojemności. Pojemność akumulatora samochodowego ma drugorzędne znaczenie ponieważ istotniejszy jest prąd rozruchowy niezbędny do odpalenia samochodu. Jednak prąd rozruchowy maleje wraz ze spadkiem pojemności i w przypadku niedomagania układu ładowania w samochodzie pojemność jak i prąd rozruchowy spada, w efekcie pojawiają się problemy z uruchomieniem silnika.

Niestety nie znalazłem karty charakterystyki mojego producenta akumulatora i nie wiem dla jakiego prądu rozładowania zmierzono pojemność – ponieważ pojemność zależy od obciążenia – im większe obciążenie tym pojemność mniejsza. Zazwyczaj producenci podają pojemność dla skrajnie małego prądu – np. dla akumulatora żelowego 12Ah, pojemność została zmierzona przy obciążenia prądem 400mA.
Nie znalazłem również informacji jakie napięcie jest tym minimalnym – aby nie uszkodzić akumulatora – więc przyjąłem ogólną wartość 1,75V na celę – czyli 10,5V.

Akumulator rozładowywałem stałym prądem 5A – co i tak w przypadku takiego akumulatora nie jest dużym obciążeniem – ponieważ mój układ „sztucznego obciążenia” dysponuje maksymalną mocą 60W. Szczerze mówiąc, liczyłem że uda się trochę więcej „wyciągnąć” z akumulatora ponieważ z zadeklarowanych 74Ah udało się pobrać jedynie 45Ah co pokazuje poniższy wykres.

Parametry rozładowania akumulatora

Po tym postanowiłem zmierzyć jeszcze gęstość i sprawdzić parametry testerem. Gęstość na poziomie 1,17

Gęstość elektrolitu w rozładowanym akumulatorze.
Parametry akumulatora po rozładowaniu.

Reasumując wszystkie pomiary, uważam że po 1,5 roku użytkowania akumulator jest w stanie dobrym. Jedynym parametrem który mnie trochę zdziwił jest pojemność, jednak trudno się to tego odnieść nie znając dokładnie przy jakim prądzie rozładowania producent deklaruje taką wartość. Generalnie w przypadku akumulatorów przyjęło się, że zadeklarowana pojemność uzyskiwana jest przy prądzie 20 godzinnym – czyli w przypadku tego konkretnego egzemplarza byłby to prąd rozładowania rzędu 3,7A i co ważne w temperaturze elektrolitu 25 stopni.

W moim przypadku był to trochę wyższy prąd (5A) oraz nieznacznie niższa temperatura (20 stopni.) Po za tym oczywiście mierniki którymi dysponuję to amatorski sprzęt i chyba nie ma się co zgłębiać, ponieważ na wyniki mogą mieć wpływ znaczne błędy pomiarowe, traktuję to raczej jako źródło do porównania w kolejnych testach.

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *