Test akumulatora Arktis TU5530

Długo szukałem jakiegoś akumulatora, który byłby w miarę sprawny, aby umożliwić mi przeprowadzenie dalszych testów. Większość które trafiało w moje ręce, niestety do niczego się już nie nadawało – sprawność poniżej 30%. Aż pewnego dnia, całkiem przypadkiem trafiłem na taki oto egzemplarz.

Zdjęcie poglądowe pozyskanego akumulatora.

Akumulator o pojemności 55Ah i prądzie rozruchowym 420A. Pytając właściciela skąd ma ten akumulator i ile już tak sobie tutaj stoi, ten nie był w stanie odpowiedzieć. Prawdopodobnie przywiózł go jego teściu który pracuje w Niemczech i ma tendencję do tego, że przywozi mu od czasu do czasu różne ciekawe rzeczy. Szybko pobiegłem po miernik aby sprawdzić jego parametry i byłem mile zaskoczony.

Akumulator miał całkiem dobrą sprawność, jak na egzemplarz który jest praktycznie całkowicie rozładowany.

Pierwszy pomiar parametrów akumulatora.

Wziąłem akumulator ze sobą i w domu postanowiłem sprawdzić jak wygląda elektrolit. Musiałem oderwać górną pokrywę bo akumulator nie posiadał korków, ale raczej nie będzie jeździł już w żadnym samochodzie więc nie miałem skrupułów. Po kilkakrotnym wymieszaniu elektrolitu ten okazał się w miarę czysty, ale jego gęstość – jak się można było spodziewać, wynosiła 1,18.

Gęstość elektrolitu na poziomie 1,18

Z doświadczenia wiem, że takie „leżaki” mogą być dość mocno zasiarczone i najlepiej ładować je małym prądem. Podłączyłem więc moją ładowarkę i ograniczyłem prąd ładowania do 2A i rozpocząłem długie i powolne ładowanie.

Po 24 godzinach ładowania, w akumulator zostało „wpompowane” już ok. 50Ah, napięcie ładowania wzrosło do 15,7V, jednak ograniczenie prądu ładowania nadal było aktywne.

Ładowarka po 24 godzinach pracy.

Cały czas sprawdzałem temperaturę elektrolitu, aby nie dopuścić do jej nadmiernego wzrostu, gdyż może to spowodować opad masy czynnej. Po tym czasie elektrolit posiadał już gęstość na poziomie ok. 1,23.

Kolejny pomiar gęstości elektrolitu.

Ładowanie trwało prawie 70 godzin, nie wiem w sumie kiedy ładowarka przełączyła się w tryb ładowania konserwującego, ale pojemność która została „przekazana” to prawie 148,5Ah. Jak widać, nawet ładowanie dość małym prądem może powodować duże straty energii.

Po 24 godzinach od zakończenia ładowania postanowiłem sprawdzić parametry akumulatora. Ten pochwalił się sprawnością na poziomie 76% i wydajnością prądową w okolicy 395A (na 420A zadeklarowanych przez producenta).

Pomiar po pełnym naładowaniu akumulatora.

Na koniec dokonałem jeszcze pomiaru gęstości elektrolitu – i tu miłe zaskoczenie – na wszystkich celach gęstość oscylowała na poziomie 1,28

Gęstość 1,28 – petarda jak na ten egzemplarz

Podsumowując – trafił mi się całkiem niezły egzemplarz który mam zamiar wykorzystać do moich dalszych testów. Miłym zaskoczeniem był stan elektrolitu po takim okresie „leżakowania”. Nie sądziłem że uda się uzyskać tak niezłą sprawność akumulatora, muszę jeszcze sprawdzić jego faktyczną pojemność rozładowując go prądem 20-godzinnym no i jak wyglądają parametry podczas obciążania prądem rozruchowym – aczkolwiek już wiem że z tym nie ma najmniejszego problemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *