Fakty i mity

Akumulator bezobsługowy, to taki który nie wymaga obsługi.

To jedno z najczęściej padających stwierdzeń. Opinia na temat bezobsługowości akumulatorów zrodziła się wraz z ich pojawieniem się na rynku. Część użytkowników uznała, że skoro akumulator jest bezobsługowy, to prócz jego zamontowania w samochodzie nie trzeba nic więcej robić. Nic bardziej mylnego, otóż akumulator bezobsługowy to taki, w którym nie ma konieczności uzupełniania elektrolitu. Niektórzy mylą pojęcie bezobsługowości z brakiem korków umożliwiających dostęp do elektrolitu – tak się składa, że akumulatory które posiadają korki, też są nazywane bezobsługowymi przez producentów.

Akumulatora nie trzeba ładować, skoro wszystko jest w porządku.

Z tym ładowaniem akumulatora, to trochę tak jak z olejem do skrzyni biegów – niektórzy producenci twierdzą że nie trzeba wymieniać oleju, jednak jak się później okazuje, gdyby ten był okresowo wymieniany skrzynia prawdopodobnie działała by o wiele dłużej. Podobnie jest z akumulatorami, zazwyczaj kiedy pojawia się problem z uruchomieniem samochodu, jest już za późno na ładowanie, bo często dochodzi albo do zasiarczenia akumulatora, albo opadu masy czynnej. Ja jestem zdania, że gdyby ten był okresowo ładowany a układ ładowania okresowo sprawdzany – nie dochodziłoby tak często do tego typu sytuacji. Kiedy zatem ładować – najlepiej dwa razy do roku, przed i po okresie zimowo-jesiennym, kiedy zapotrzebowanie energetyczne i sprawność akumulatora ze względu na warunki atmosferyczne diametralnie spada.

Alternator nie doładuje akumulatora o większej pojemności niż zaleca producent.

Na temat tego stwierdzenia można znaleźć długie dyskusje. Pamiętam jak dziś, kiedy posiadałem jeszcze Fiata 126p i okresowo pojawiał się problem zimą z odpalaniem – tym bardziej że samochód stał pod „chmurką”, właśnie wtedy pierwszy raz spotkałem się z opinią że alternator – a raczej prądnica, nie naładuje większego akumulatora. I gdyby obecne układy ładowania miały sprawność taką jaką miał wtedy „maluch”, to zgodziłbym się z tym twierdzeniem. Obecnie należy zadać sobie inne pytanie – w jakim celu ktoś chce zamontować akumulator o większej pojemności ? Bo jeżeli z powodu rozładowującego się akumulatora, to problemu nie należy szukać w zbyt małej pojemności akumulatora, a w sprawności układu ładowania.
Obecnie alternatory które mają dużą wydajność prądową naładują, a raczej „poradzą” sobie z akumulatorami o większej pojemności, pod warunkiem że ten będzie sprawny.

Akumulator należy ładować prądem 1/10 pojemności przez 10 godzin

Bardzo często powtarzany schemat ładowania i niestety bardzo ogólny. Po pierwsze, nigdy nie wiemy w jakim stopniu jest obecnie naładowany akumulator – no chyba że odmówił posłuszeństwa podczas próby uruchomienia samochodu – wtedy można go traktować jako całkowicie rozładowany. Po drugie, nawet jeśli mamy do czynienia z całkowicie rozładowanym akumulatorem, to ze względu na jego sprawność, trzeba wprowadzić większą pojemność niż nominalna – a więc 10 godzin to za mało. Po trzecie, używając prostownika do ładowania – prąd wraz ze wzrostem naładowania spada, więc ładowanie trzeba przeprowadzić dłużej – no chyba że ktoś posiada ładowarkę/zasilacz ze stabilizacją prądu ładowania – ale wtedy takie ładowanie jest dość intensywne. Więcej na ten temat można się dowiedzieć z moich wpisów

Jeżeli macie jakieś pytania, na które krążą sprzeczne odpowiedzi – piszcie w komentarzach – postaram się udzielić odpowiedzi.

2 odpowiedzi do “Fakty i mity”

  1. Czy jeżdżąc po mieście krótkie dystanse, można w okresie zimowym podłączać raz na dwa tygodnie w weekend akumulator pod prostownik mikroprocesorowy (tu vipow 1140) jako utrzymanie akumulatora w dobrym zdrowiu. Czy takie zachowanie pomoże czy może zaszkodzić dla akumulatora ?

    1. Bardziej szkodliwe dla akumulatora jest jego niedoładowanie, niż częste ładowanie. Natomiast jeżeli układ ładowania jest sprawny a bilans energetyczny jest dodatni, to nie przesadzałbym z tym co dwutygodniowym ładowaniem. Wystarczy dwa razy do roku porządnie naładować akumulator. Z tego co widzę, w ładowarce którą podałeś, jest funkcja RECOND – tego programu zalecam używać do tego celu. Natomiast podczas używania typowego programu, ładowarka ładuje do napięcia 14,4V – to dokładnie takie samo napięcie, jakie występuje w instalacji samochodowej – w związku z powyższym, nie ma żadnego negatywnego wpływu na stan akumulatora.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *